Wszystkie wpisy, których autorem jest Agnieszka Sadowska

Różne Azji oblicza #12

Oprócz opisywanego przeze mnie „Kata Shoguna”, w dystrybucji firmy 9th Plan, pojawił się również dokument „Na własnej skórze”. Choć jest to gatunek, który gości na naszych łamach niezwykle rzadko, warto sięgnąć po ten film, by zobaczyć jak dokonuje się magia tradycyjnego japońskiego tatuażu.

Czytaj dalej Różne Azji oblicza #12

Rózne Azji oblicza #11

„Samotny wilk i szczenię” to niezwykle popularna seria 6 filmów opartych na mandze autorstwa Kazuko Koike i Goseki Kojimy. Wśród fanów kina japońskiego, ma ona taki sam status jak serie o Zatoichim czy Miyamoto Musashim i stanowi jeden z najlepszych przykładów chambary czyli kina samurajskiego. „Kat Shoguna”, który ukazał się wreszcie w polskiej dystrybucji dzięki 9th Plan, choć teoretycznie jest związany z serią, budzi pewne kontrowersje. Nie ze względu na krwawą zawartość, ale na genezę powstania.

Czytaj dalej Rózne Azji oblicza #11

„Red State” – recenzja

Od czasu nakręcenia przełomowej komedii „Clerks” Kevin Smith wiele się nie zmienił. Nawet podejmując poważniejsze tematy niż przygody Jaya i Cichego Boba, zawsze priorytetem było rozbawienie widza. „Red State’ skutecznie odcina się od reszty filmografii reżysera wkraczając na ponure terytorium gatunku horroru. Żeby było ciekawiej… horroru z komentarzem polityczno-religijnym.

Czytaj dalej „Red State” – recenzja

Zapomniany mistrz powraca – pierwszy trailer „The Deep Blue Sea” Terence’a Daviesa

Terence Davies, choć podziwiany przez widzów i krytyków, należy do tych wielkich twórców kina, na których filmy się czeka, lecz niewiele się o nich mówi. Po 11 latach od nakręcenia ostatniego filmu fabularnego, Davies powraca ekranizacją sztuki Terence’a Rattigana pt.: „The Deep Blue Sea”.

Czytaj dalej Zapomniany mistrz powraca – pierwszy trailer „The Deep Blue Sea” Terence’a Daviesa

„Snowtown” – recenzja

Jak bardzo unikatowe potrafi być kino australijskie udowodniło nam „Królestwo zwierząt” Davida Michoda, które osobiście uważam za arcydzieło. W przypadku „Snowtown” mamy kontynuację tej samej estetyki wizualnej i tematyki zbrodni. Jednak mimo ogólnego pojęcia na temat tego z czym mam do czynienia, nic nie przygotowało mnie na ten seans…

Czytaj dalej „Snowtown” – recenzja

„Wichrowe wzgórza” – pierwszy teaser

Kilka tygodni temu prezentowaliśmy na łamach OPIUM pierwsze klipy nowego filmu Andrei Arnold, będącego adaptacją „Wichrowych wzgórz” Emilly Bronte. Choć były one dość ciemne i enigmatyczne, wydaje się, że można z nich wyczytać znacznie więcej na temat tej budzącej kontrowersje produkcji, niż z poniższego teasera.

Czytaj dalej „Wichrowe wzgórza” – pierwszy teaser

Cienie przeszłości #3 – Nie oglądaj się teraz

„Nie oglądaj się teraz” to film oparty na opowiadaniu autorstwa Daphne du Maurier, na bazie prozy której powstały takie filmy Hitchcocka jak „Rebeca” czy „Ptaki”. To właśnie tamte: suspens i nienazwana groza są esencją filmu Nicolasa Roega. Filmu, który został okrzyknięty jednym z najlepszych horrorów, jakie nakręcono. To kino, które nie tylko zmusza widza do myślenia, ale również terroryzuje strachem, od którego trudno odwrócić wzrok. Bardzo wyraźne elementy giallo nadają mu nowy wymiar, ale nie mogą być głównym odniesieniem w jego interpretacji, gdyż film Roega jest znacznie dojrzalszy i wspanialszy artystycznie niż największe osiągnięcia włoskiego horroru.

Czytaj dalej Cienie przeszłości #3 – Nie oglądaj się teraz

„Wichrowe wzgórza” – klipy

Andrea Arnold już od czasu swojej (obsypanej nagrodami) krótkometrażówki „Wasp” jest na liście reżyserów, na projekty których czekam zawsze z niecierpliwością. Jednak jej nowy film budzi we mnie pewne wątpliwości. Jako absolutna fanka powieści Emily Bronte, ze zdziwieniem przeczytałam informację o ekranizacji Arnold, która nie tylko mocno redukuje fabułę, ale również w roli Heathcliffa obsadza czarnoskórego aktora.

Czytaj dalej „Wichrowe wzgórza” – klipy

„Small Town Murder Songs” – recenzja

O „Small Town Murder Songs” pisaliśmy na łamach OPIUM przy okazji wywiadu Starka z reżyserem Edem Gassem-Donnely’m. Choć ta rozmowa zdradza sporo elementów filmu, efekt końcowy zadziwił mnie bardziej niż mogłabym się tego spodziewać, bo choć kryminał Kanadyjczyka posiada klimat filmów braci Coen czy „wczesnego” Lyncha, jest również całkowicie wciągającym i oryginalnym projektem.

„Jane Eyre” – recenzja

Trudno nie znać postaci Jane Eyre. Jeśli ktoś nie czytał powieści Charlotte Bronte, z pewnością trafi prędzej czy później na jedną z osiemnastu ekranizacji kinowych czy dziewięciu telewizyjnych. Wraz z pojawieniem się najnowszej wersji w reżyserii Cary’ego Fukunagi, na usta ciśnie się pytanie o to, czy ta gotycka powieść z połowy XIX wieku może jeszcze wyglądać oryginalnie.

Czytaj dalej „Jane Eyre” – recenzja