Wszystkie wpisy, których autorem jest Piotr Sapek

Great (?) Expectations by D’mooN

Jeśli miałbym wskazać konkretne tytuły na które faktycznie czekam w 2009 roku, to okazałoby się, że można by je policzyć na palcach jednej ręki (pijanego drwala).

Moon

„Księżyc” zapowiada się na kawał soczystego, do cna staroszkolnego kina s-f. Już samo to wystarczy, by czekać na taki obrazek, bo filmy które można nazwać 'solidnym science-fiction’ to obecnie cholerna rzadkość. Tutaj na okrasę mamy jeszcze Sama Rockwella i przepiękne zdjęcia. Czego chcieć więcej?

Public Enemies

Czysta magia nazwisk. Mann. Depp. Bale.

Czysta magia czasu i miejsca. Bo co lepiej nadaje się na tło historii gangsterskiej, niż USA lat trzydziestych ubiegłego wieku? A wiadomo nie od dziś, że najlepsze historie napisało samo życie. Mann udowodnił, że w tworzeniu ekranowych duetów jest wyczynowcem, i tego też oczekuję od tego filmu: świetnego duetu.

Reszta cała, czyli na co nie czekam…

…ale czego ciekaw jestem niezmiernie.

Ciekaw jestem „The Road” Hillcoata. Surowe, postapokaliptyczne kino jest zawsze w cenie. Szczególnie, że „Blindness” rozczarowało mnie nieco, a apetyt na podobne klimaty pozostał.

Ciekaw jestem „Knowing” Proyasa. Po fatalnym „Ja, Robot” facet stracił w moich oczach naprawdę wiele (na Boga, to ten sam gość który odpowiada za „Kruka” i „Dark City”!). I tak naprawdę „Knowing” to jego ostatnia szansa na zrehabilitowanie się. Przynajmniej jeśli o mnie chodzi.

Ciekaw jestem „Ninja Assasin” Wachowskich. Bo to sprawdzona marka, i nawet jeśli film polegnie w warstwie, że się tak górnolotnie wyrażę, „intelektualnej”, to przynajmniej będzie czym patrzałki nacieszyć.

Ciekaw jestem „Avatara” Camerona. Chyba dlatego, że przechwałki o rewolucyjności tego filmu mogą się okazać nieprzesadzone.

Ciekaw jestem „Inglorious Basterds” Tarantino. Quentin chwycił za rogi nowy temat, a z poprzednich potyczek wyszedł z tarczą. Nie licząc tego, że jak dotąd odnotowuję w jego twórczości tendencję zwyżkową (z całej jego filmografii najczęściej wracam do „Kill Bill” i „Death Proof”). Będzie dobrze.

Jest oczywiście wiele pomniejszych tytułów które zwróciły moją uwagę, ale… nie potrafię sobie ich przypomnieć. Zatem, nie są specjalnie istotne.

Ponadto, tak jak napisał Stark, chcę zostać zaskoczonym. Potknąć się o jakiś obraz, przekoziołkować i wyrżnąć głową o krawężnik. Czego sobie i Państwu życzę;)

„Objectified”, czyli o wzornictwie słów kilka

Wzornictwo przemysłowe, jak chyba żaden inny gatunek sztuki, wpływa na nasze życie w bezpośredni sposób. Tysiące rzeczy, z których korzystamy na co dzień, determinują to w jaki sposób pracujemy i wypoczywamy. Nic bardziej oczywistego, prawda? Mimo to filmów dotyczących dizajnu jest tyle, co kot napłakał, a z ich przystępnością też bywa różnie. Być może zmieni to nowy obraz Gary’ego Hustwita – „Objectified”.

Hustwit wcześniej popełnił „Helvetica” – traktujący o typografii dokument, wydany w 2007 roku i upamiętniający 50 rocznicę powstania jednego z najpopularniejszych krojów pisma.

Poniżej możecie obejrzeć jego fragmenty.

httpvh://www.youtube.com/watch?v=DrR-P5M1hRY

Zwiastun węgierskiego „1”

Całkiem niedawno wspominałem o (para)ekranizacji Lemowej „Jednej minuty ludzkości”, jakiej podjęli się nasi południowi bratankowie, a już pojawił się zwiastun. Wizualnie przywołuje na myśl dziełka braci Quaye i wręcz wydaje się pływać w gęstym sosie gilliamowskiej 'stęchłej’ stylistyki. Palce lizać.

httpvh://www.youtube.com/watch?v=9xL0u7SXBwA

Sztraszne zemby dwa #4

Sztraszne zemby dwa #4
Wampiry są trendy i jazzy. Nie zrozumcie mnie źle, zawsze były. Tylko ostatnimi czasy wszędzie ich pełno…

Fangland

Czyli „Dracula” opowiedziany na nowo. Film jest oparty na książce Johna Marksa, a opowiada o Evangeline Harker, dziennikarce telewizyjnej która wyrusza do Transylwanii by nakręcić reportaż o Ionie Torgu, europejskim handlarzu bronią. Reszty historii można się domyśleć.

Premiera jest zapowiedziana na 2009 rok, a producentką (i być może odtwórczynią głównej roli) jest Hilary Swank. I być może interesująco.

Dead Sucks

Burt to wampir-nieudacznik. Ma problemy ze snem. Na dodatek cała heca z nieśmiertelnością wcale go nie bawi, jako, że postanowił popełnić samobójstwo…

Może takie podejście do tematu to szansa na rodzimy obrazek o wampirze? Na przykład: facet ze względu na tryb życia nie może znaleźć sensownej pracy, do drzwi puka komornik, a spółdzielnia mieszkaniowa grozi eksmisją. Na dodatek sąsiadka z naprzeciwka to zajadająca się czosnkiem religijna fanatyczka…

Forma w sam raz dla naszych wspaniałych speców od kręcenia „dramatów egzystencjalnych”.

Lesbian Vampire Killers

Lesbian.

Vampire.

Killers.

Muszę pisać coś więcej?

PS.

– Co mówią sobie na pożegnanie lesbijki-wampirzyce?

– Do zobaczenia za miesiąc.

Wilkołak ubiera się u Prady

Geniusze z Foxa, zainspirowani sukcesem „True Blood”, szykują miażdżącą odpowiedź. Jej tytuł: „Bitches” (w wolnym tłumaczeniu „Psie samice” lub też „Psiczki”, jak wolicie). Serial ma opowiadać o czterech psiapsiółkach mieszkających w Nowym Jorku (moment, to już gdzieś było…).  Poza przyjaźnią łączy je jeszcze jedno, i wcale nie mam na myśli anoreksji. Tak! Wszystkie są wilkoła…czycami.

Żeńskimi wilkołakami. Bestiami w szpilkach. Tylko zamiast kupować dizajnerskie torebki, wydają krocie na depilację i manicure.

Tak, to ma sens.

Sztraszne zemby dwa #3

Sztraszne zemby dwa #3

Wampiry są trendy i jazzy. Nie zrozumcie mnie źle, zawsze były. Tylko ostatnimi czasy wszędzie ich pełno…

Against The Dark

Stało się, stało się, to co miało się stać. W sieci zadebiutował zwiastun wampirzej megaprodukcji ze Stevenem Seagalem. Klip jest po brzegi wyładowany dramaturgią (młodzieżowe gitarki), efektami specjalnymi (sztuczki montażowe sprawiają, że Steven wygląda jakby naprawdę się poruszał), bieganiem, krzyczeniem i kolorami. Bo zwiastun jest w kolorze.

Pełen wypas, specjalnie dla was.

Blade: Year Zero…

…czy coś w ten deseń. David S. Goyer (scenarzysta całej trylogii i serialu TV) wspomniał o planach reaktywacji (a raczej: restartu) serii o komiksowym łowcy wampirów. Film ma podobno, zgodnie z nową modą, opowiedzieć historię początków Dniowca.

Jak początki, to początki. Afro obowiązkowe.

Cirque du Freak

Co powiecie na połączenie „Carnivale” i „Wampira: Maskarady”? Tak właśnie zapowiada się ekranizacja „Cirque du Freak” Darrena Shana.

Czternastoletni Darren był zwykłym, niczym nie wyróżniającym się nastolatkiem z przedmieść. Ale kiedy wraz z kumplem natknął się na objazdowy pokaz dziwadeł, coś zaczęło się zmieniać. Wtedy właśnie wampir imieniem Larten Crepsley (w tej roli John C. Reilly…moja wyobraźnia nie wyrabia) zamienił go w coś… krwiożerczego.
Świeżo nieumarły dołącza do Cirque Du Freak, przedstawienia pełnego potwornych kreatur, od człowieka-węża i wilkołaka, po brodatą kobietę
(Salma Hayek…to akurat jestem sobie w stanie wyobrazić, wąsy już nosiła). Darren staje się przyczyną zatargu między wampirami a ich bardziej morderczymi przeciwnikami. Starając się przetrwać tę wojnę chłopiec musi też ochronić resztki człowieczeństwa jakie mu pozostały.

Może być całkiem nieźle, bo jak dotąd udało się zgromadzić interesującą i nieco eklektyczną obsadę. W filmie pojawią się między innymi: John C. Reilly, Ken Watanabe, Chris Massoglia (w roli głównej), Ray Stevenson, Jane Krakowski, Salma Hayek, Willem Dafoe…

…i Steven Seagal.

Żartuję.

Metropia

Szwedzki, animowany film science-fiction?
Użyczający swoich głosów Juliette Lewis, Udo Kier, Stellan & Alexander Skarsgård?

Jes pliz.

Akcja rozgrywa się w nieodległej przyszłości. Światowe zapasy ropy wyczerpują się, europejskie linie metra zostają połączone tworząc gigantyczną sieć pod Europą. Roger, mieszkaniec Sztokholmu, uzmysławia sobie, że każdy aspekt jego życia jest kontrolowany. Decyduje się wyswobodzić.

Tralalala, piąta woda po kisielu z wszelkich dystopijnych urojeń, jakie przewinęły się w literaturze i filmie na przestrzeni ostatnich 50 lat. Ale to tylko ogólny zarys fabuły, w szczegółach może kryć się wiele więcej.

Poza tym uwagę zwraca strona wizualna. Choć nie pojawił się jeszcze żaden zwiastun, to przedstawione poniżej kadry sugerują ciekawą stylistykę i mariaż tradycyjnego video, karykaturalnego kolażu oraz animacji komputerowej. Nie wiem jak wy, ale ja jestem zaintrygowany.


Aktualizacja:

Hop, hop. Właśnie pojawiły się pierwsze ujęcia z filmu.

Lem, sztuk dwie

Kongres Futurologiczny

Pierwsze plotki o planowanej ekranizacji „Kongresu futurologicznego” pojawiły się chyba w okolicach maja tego roku. Kandydatem do przeniesienia jednego z najsłynniejszych opowiadań Lema był Ari Folman, reżyser wielokrotnie nagradzanego „Walca z Bashirem”. Jak się okazuje, plotki nie były wyssane z palca, a sam Folman potwierdził, że jest w posiadaniu praw do ekranizacji i właśnie pracuje nad scenariuszem.

W odróżnieniu od „Walca z Bashirem” (który jest animacją częściowo realizowaną na bazie wcześniej nakręconych kamerą scen) nowy film ma się opierać na tradycyjnym materiale video z domieszką animacji. Reżyser opisuje to następująco:

Wyobraź sobie swoją ulubioną młodą aktorkę. W takiej postaci pojawi się na początku, a w miarę trwania filmu będzie rysowana jakby miała pięćdziesiąt lat.

Zapowiada się ciekawy eksperyment formalny, ale Folman nie ograniczy się jedynie do zabawy formą. Więcej dowiecie się z tego wywiadu.

1

Węgierski reżyser Zoltán Verebes (pod pseudonimem Pater Sparrow) kręci film oparty na „Jednej minucie ludzkości” – nieistniejącej książce, której recenzję Lem opublikował w zbiorze „Prowokacja”. Fabuła traktuje o bibliotece w której w tajemniczych okolicznościach pojawiają się tomy książki zatytułowanej „1” – nie posiadającej autora, wydawcy i opisującej co dzieje się z całą ludzkością na przestrzeni jednej minuty.

Poniżej fotosy. Zapowiada się wybornie.

Fabularny „Cowboy Bebop”?

„Casshern”, „Speed Racer”, „Dragon Ball„, „Yattaman„, „Akira„…a teraz „Cowboy Bebop”. Kolejne anime prawdopodobnie doczeka się przeobrażenia w wersję aktorską. Nowy trend? Biorąc pod uwagę zalew sequeli, prequeli, crossoverów, adaptacji komiksów i innych cudów na kiju, to wielce prawdopodobne.

Keanu Reeves w wywiadzie dla MTV zdradził, że:

Mamy prawa do ekranizacji, mamy już scenarzystę. Właśnie zajmuje się złożeniem wstępnego zarysu historii. Staramy się połączyć historię Red Eye (początek serialu) z końcówką serialu. Wybierzemy kluczowe elementy by połączyć te dwa punkty. Serial jest złożony z wielu nie powiązanych ze sobą epizodów, więc staramy się wybrać te które pozwolą nam opowiedzieć jedną historię. Film kinowy to krótka forma, wyzwaniem jest stworzyć 2-godzinną wersję. Poza tym ważne będzie wprowadzenie w historię i przedstawienie postaci, tak aby ludzie złapali w czym rzecz, ale jednocześnie nie możemy z tym przesadzić. Trzeba wziąć pod uwagę wiele elementów, ale myślę, że uda nam się zrobić coś dobrego.

Oby, Panie Reeves. Oby.

Wysyp koralinowych zachęcidełek

Lub też zniechęcidełek. Marketingowcy potrafią obrzydzić nawet największe arcydzieło zanim trafi ono na ekrany. Tysiące plakatów, zwiastunów, filmików o realizacji… Mogłoby się wydawać, że „Koralina” idzie tą samą drogą, ale trzeba przyznać, że alfabetowa seria plakatów jest pomysłowa i ma swój niezaprzeczalny urok. Aby zobaczyć całą serię klikajcie poniżej.

Ponadto pojawiło się kilka nowych klipów promujących film, wszystkie do obejrzenia tutaj.