Im więcej zwiastunów i fotek z „Thora” się pojawia, tym mniej mnie ta produkcja kręci. Nowa zajawka co prawda pokazuje o wiele więcej z samego filmu i fabuły, ale ani mnie to ziębi ani grzeje. Niby nie ma do czego się przyczepić: mamy spektakularne pojedynki, romans, super obsadę, niezłe efekty i szczyptę humoru – ale jakoś nie „czuję” tego obrazu i tylko wspomniana obsada oraz sekwencje rozgrywające się w Asgardzie, powodują że na pewno kiedyś go obejrzę. Jednak do kina pchać się nie zamierzam.
Wszystkie wpisy, których autorem jest Agnieszka Melcer
Black Hole
„Black Hole” Charlesa Burnsa to kultowa już powieść graficzna, będąca bez wątpienia kamieniem milowym swojego gatunku. Kontrowersyjna tematyka i ponura atmosfera skusiły swego czasu Neila Gaimana i Rogera Avery do zaadaptowania jej na potrzeby kinowe. Niestety, skończyło się jedynie na scenariuszu. Parę lat później spec od mrocznych klimatów – David Fincher – wyraził chęć wyreżyserowania filmowej adaptacji komiksu, ale ostatecznie to proza Stiega Larssona wygrała. Dopiero młodemu twórcy reklam, Rupertowi Sandersowi udało się zamienić słowa i ilustracje Burnsa w obraz i dźwięk.
Take Shelter
Jednym z bardziej intrygujących tytułów tegorocznego Sundance był „Take Shelter”, i nie tylko dlatego, że gra w nim jeden z moich ekranowych ulubieńców – Michael Shannon, ale również z powodu samej fabuły. Historie krążące wokół ludzkiej paranoi i nadchodzącej apokalipsy, to tematyka nad wyraz frapująca.
Wolverine vs The Hand
Na kolejną odsłonę przygód Wolverine’a – w reżyserii samego Darrena Aronofskiego – przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać. W międzyczasie zapraszam do obejrzenia fanowskiego zwiastuna autorstwa Garego Shore’a, oscylujacego wokół tematyki zbliżonej do tej, jaką przyjdzie nam obejrzeć w kontynuacji przygód Logana.
11-11-11
Niedawno w kinach można było obejrzeć wyprodukowany przez Eli Rotha „The Last Exorcism”, obecnie w Stanach sporym sukcesem okazał się „The Rite” z Hopkinsem, a już niedługo na ekrany zawita „11-11-11” Darrena Lynn Bousmana – znanego do tej pory z kilku części „Piły”. Wszystkie łączy fakt, iż biorą na filmowy widelec tematykę zwiazaną z chrzescijańską wiarą w demony. Do tego ostatniego właśnie pojawił się zwiastun.
Howlin’ For You
Seksowne, półnagie dziewczęta, twardzi faceci, egzotyczni zabójcy i podli złoczyńcy, plus sporo seksu i przemocy, przy wykorzystaniu minimalnego budżetu – to wręcz podręcznikowy przepis na kino spod znaku grindhouse. Kiedyś tego typu exploitation movies oscylowały na filmowym marginesie i cieszyły się zainteresowaniem głównie pośród rozbuchanych hormonalnie nastolatków. Jednak dzisiaj, dzięki Tarantino i Rodriguezowi stały się poniekąd modne, będąc najczęściej jeszcze kolejną medialną stylistyką, używaną w szeroko rozumianej popkulturze. Ostatnio, taki na przykład Chris Marris Piliero wykorzystał ją na potrzeby teledysku „Howlin’ For You” grupy The Black Keys.
„X-Men: First Class” – pierwszy zwiastun!
Kiedy Matthew Vaughn ogłosił, iż będzie reżyserować kolejny film o X-Menach, wydawało się to wyjątkowo trafnym wyborem. Udowodnił już wcześniej, iż żadna konwencja filmowa nie jest mu obca – czy chodzi o świat komiksowych superbohaterów właśnie („Kickass”), inteligentne kino gangsterskie („Przekładaniec”) czy baśniowe światy („Gwiezdny Pył”). Jednak pomysł Vaughna na to, by opowiedzieć o początkach szkoły dla mutantów i co się z tym wiąże, przenieść akcję w lata sześćdziesiąte, wydawał się dość ryzykowny. Czy ryzyko się opłaciło? Myślę, że tak.
„Captain America: The First Avenger” – pierwsza zapowiedź
Coroczne rozgrywki Super Bowl w Stanach to nie tylko święto dla każdego fana futbolu amerykańskiego, ale także okazja by zapaleni kinomani zapoznali się ze świeżymi zwiastunami gorąco oczekiwanych produkcji. W trakcie jednej z przerw reklamowych miała miejsce premiera pierwszej zajawki „Kapitana Ameryki” – co prawda krótkiej, ale umożliwiającej pierwszy wgląd w metamorfozę Rogersa w słynnego superbohatera i tego jak będzie prezentował się w „akcji”.
Czytaj dalej „Captain America: The First Avenger” – pierwsza zapowiedź
Wake Wood
Horror ludowy (czy jak to mawiają Anglosasi Folk Horror) to podgatunek kina grozy, który cieszył się dość krótkim, acz zauważalnym żywotem filmowym, nigdy jednak nie zyskał takiej popularności jak choćby slashery czy horrory gore. A szkoda, ponieważ tematyka igrania z pogańskim mistycyzmem i zagłębianie się w ciemne strony folkloru jest (w przeciwieństwie do wyżej wymienionych gatunków) jeszcze nie tak wyświechtana i na tyle ciekawa, że dałoby się coś nietuzinkowego w tym klimacie nakręcić. Najbardziej znanym obrazem tego rodzaju jest bez wątpienia „The Wicker Man”. Warto też nadmienić „The Blood on Satan’s Claw” i „Witchfinder General” z Vincentem Price’m. Wszystkie te filmy nakręcono w latach siedemdziesiątych w Anglii i to właśnie w Anglii po niemalże czterdziestu latach powstał -nie byle gdzie bo w studiu kultowego Hammer Films – obraz zatytułowany „Wake Wood”.
„Black Heaven” – kolejna zapowiedź
Przy okazji wpisu D’mooNa na temat „Sali samobójców„, przypomniało mi się, iż podobna tematyka (ucieczka w świat wirtualnej gry i tragiczne tego konsekwencje) już kiedyś pojawiła się na stronie – pod postacią francuskiego techno thrillera „Black Heaven”. Jakiś czas temu w sieci zadebiutował amerykański zwiastun do tej produkcji, więc macie okazję porównać oba obrazy i zadecydować komu lepiej wyszła filmowa zabawa z cyfrowymi światami.
„Insidious” – powtórka z „Ducha”?
Czy amerykański horror może jeszcze czymś zaskoczyć? W dobie rimejków i rebootów ciężko natrafić na produkcję cechującą się choćby odrobiną oryginalności, o porządnym straszeniu widza (nawet w minimalnym stopniu) nie wspominając. „Insidious” Jamesa Wana („Piła”) w zwiastunie wygląda intrygująco, jednak prawdopodobnie wyjdzie jak zwykle…
Lisbeth Salander według Finchera
Kiedy David Fincher ogłosił, iż będzie odpowiedzialny za amerykańską adaptację popularnej serii „Millenium” Stiega Larssona, do roli Lisbeth Salander ustawiła się kolejka, składająca się z wielu młodych i znaczących aktorek. Chrapkę na sportretowanie niepokornej hakerki miały między innymi Kristen Stewart, Carey Muligan, Natale Portman, Ellen Page i Emma Watson. Jednak to mała znana Rooney Mara ostatecznie wcieli się w bohaterkę trylogii „Millenium”.





