Wszystkie wpisy, których autorem jest Agnieszka Melcer

Bronson. Charles Bronson.

ImageShack

Ale nie aktor, tylko pewien brytyjski recydywista jest bohaterem najnowszego filmu Duńczyka Nicolasa Winding Refna, który w swojej znakomitej trylogii 'Pusher’ udowodnił, iż kryminalne tematy nie są mu obce. I na swój kolejny film wybrał historię człowieka, który siedzi w więzieniu już od 34 lat ,w tym przeważającą większość wyroku (dokładnie trzydzieści lat) spędził w izolatce. Bronson wyszedłby już dawno, ale znany jest z ciągłych brutalnych ataków na współwięźniów jak i pracowników więzienia (w 1999 roku sterroryzował i przetrzymywał przez 44 godziny nauczyciela rysunku tylko za to, że ten skrytykował jego szkice).

Zwiastun jest nieżle zakręcony i kojarzy mi się odrobinę z „Mechaniczną Pomarańczą” Kubricka i oczywiście z „Chopperem” ze świetną rolą Erica Bany. Wygląda na to, że Tom Hardy również popisze się niezłą aktorską charyzmą. Coś mi tu śmierdzi nowym trendem, bo oprócz historii Bronsona szykują się także inne filmowe opowieści o znanych przestępcach: Edzie Kemperze – seryjnym mordercy z Santa Cruz, Dusicielu z Bostonu i Jeffrey’u Dahmerze, słynnym kanibalu i nekrofilu.

A co się stało z propagowaniem wzorców moralnych w kinie?

http://www.bronsonthemovie.com/

Sherlock Holmes na pierwszych oficjalnych zdjęciach

Image Hosted by ImageShack.us

Ostatnio w Hollywood historie o początkach karier wszelkiej maści kultowych popkulturowo postaci cieszą się sporym wzięciem. Spotkało to już (na szczęście z udanym skutkiem) Batmana i Jamesa Bonda, a teraz przyszła kolej na Sherlocka Holmesa. Przyznam iż dla mnie historia o początkach kariery najsłynniejszego detektywa wszech czasów staje się niezwykle intrygująca gdy doda się do niej Roberta Downey’a Jr. w tytułowej roli i Guy’a Ritchiego na fotelu reżysera.

W sieci zadebiutowały pierwsze oficjalne zdjęcia z filmu:

Sfastyczne Zło nie umiera Nigdy

Image Hosted by ImageShack.us

W ostatnich latach z ekranów kinowych najczęściej straszyły nas (z mniejszym lub większym skutkiem)  duchy, zombie i wampiry. Te ostatnie miały zresztą  spore wzięcie w tym roku, zarówno w kinie (Twilight) jak i  w telewizji (True Blood). Rok 2008 powoli zbliża się ku końcowi, wiec nasuwa się pytanie o to kto nas będzie przerażał przez kolejne dwanaście miesięcy? Odpowiedź może nie jest oczywista ale niektóre znaki na niebie i ziemi wskazują na pewną niszczycielską siłę, która nie narodziła się w umysłach ani opowieściach ludowych lecz istniała przez parę lat całkiem realnie i namacalnie.  A mam tu na myśli nazistów. Ostatnimi czasy wyskoczyło nieco większych i mniejszych produkcji, które eksploatują 'Sfastyczne Zło’ na rożne sposoby:

Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us

„Dead Snow” czyli norweski ukłon w stronę takich kultowych klasyków jak Martwica Mózgu czy Martwe Zło. Czyli będzie i śmiesznie i strasznie. Zapraszam do krwawej galerii no i oczywiście do zapoznania się ze zwiastunem.

Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us

„Stone’s War” – fabularnie przypomina kalkę z krążącego gdzieś na dvd „Outpost” z Ray’em 'Punisherem’ Stevensonem.  Grupa żołnierzy odkrywa w lesie tajemniczy bunkier w którym w czasie II Wojny niemieccy  uczeni przeprowadzali tajemnicze eksperymenty. Okazuje się że nie wszystkie zostały zamknięte. Zwiastun tutaj.

Image Hosted by ImageShack.us

„Iron Sky” – ta sama ekipa która stworzyła udany pastisz Star Treka – „Star Wreck” tym razem wzięła pod lupę  nazistowski sen o podboju świata i to w dość niekonwencjonalny sposób bo z… kosmosu (zwiastun)

Image Hosted by ImageShack.us

„Worst Case Scenario” jak na razie dostępne są tylko dwa zwiastuny zapowiadające tą produkcję ( zwiastun 1 i zwiastun 2 ) gdyż twórcy mają problemy z zebraniem odpowiednich funduszy aby ukończyć film. Szkoda byłoby gdyby ta kolejna wariacja na temat nazistowskich zombie nie doczekała się pełnej realizacji ponieważ charakteryzatorzy spisali się na piątkę!

Image Hosted by ImageShack.us

„Werewolf Women of the SS” – choć to tylko fałszywy zwiastun towarzyszący filmowemu dwupakowi ze stajni Tarantino-Rodriguez to mimo wszystko bawi oko. Tylko trochę żal iż nie udało się Robowi Zombie nakręcić całego filmu (a miał taki zamiar ) – na osłodę zostały komiksy.

W kinie mainstreamowym również czeka nas inwazja III Rzeszy :

Image Hosted by ImageShack.us

„Valkyrie” – Tom Cruise chce podreperować swoją upadającą karierę szykując zamach na Hitlera w thrillerze Bryana Singera. Zwiastuny obiecują mnóstwo napięcia i suspensu więc jakoś przeżyje scjentologicznego Cruise’a.

„The Reader” i „Good”– Kate Winslet i Viggo Mortensen wkładają niemieckie mundury licząc po cichu na Oskarowe nominacje ( więcej tutaj ).

„The Boy in Striped Pyjamas” czyli ekranizacja książki o tym samym tytule opowiadającej o przyjaźni syna nadzorcy obozu koncentracyjnego z żydowskim rówieśnikiem. Zwiastun tutaj.

Image Hosted by ImageShack.us

„Inglorious Basterds” – najbardziej przeze mnie oczekiwana historia z hitlerowskimi mundurami w tle. Tarantino znowu bawi się gatunkami, tym razem eksploatując kino wojenne z pod znaku „Parszywej Dwunastki” czy „Złota dla Zuchwałych”. Brad Pitt jako Aldo Raine będzie dowodził grupą żydowsko-amerykańskich żołnierzy w tajnej misji na terenie okupowanej Francji. W pozostałych rolach dość międzynarodowa obsada: Diane Kruger, Til Schweiger i Maggie Cheung. A na dokładkę Mike Myers, Eli Roth i  jako narrator Samuel L. Jackson.

Są już pierwsze oficjalne zdjęcia.

Skoro jest taki boom na panów w niemieckich mundurach, to ja jeszcze poproszę o ekranizację „Red Snow” Steve Niles’a i remake (lub raczej wierniejszą adaptację) „Twierdzy”, oparty o książkę Paula Wilsona.

Komiksomatografia

Rynek komiksowy to ogromna i nieskończona kopalnia filmowych pomysłów i gotowych scenariuszy więc dziwnym nie jest iż Hollywood, które ostatnio cierpi na kompletny brak oryginalnych pomysłów tak chętnie korzysta z literatury obrazkowej.

W najbliższym czasie czeka nas kolejny zalew lepszych i gorszych komiksowych adaptacji:

„Wake the Dead”

Historia wyszła z pod ręki jednego z bardziej cenionych autorów komiksów: Steve’a Nilesa którego najbardziej znane dzieło „30 dni nocy” doczekało się swojej filmowej wersji w 2007 roku. „Wake the Dead” to historia mężczyzny o imieniu Victor który odkrywa metodę na  ożywianie zmarłych i jak mówi sam twórca jest to „nowe opowiedzenie wszystkich historii o potworze Frankensteina, które usłyszałem w swoim życiu” . Na fotelu reżysera zasiądzie Jay Russell ( który do tej pory nie miał nic a nic wspólnego z horrorem ) a za produkcję odpowiedzialne jest studio Dimension Films. W internecie pojawiła się już pierwsza ilustracja koncepcyjna – do zobaczenia tutaj.

„Atlantis Rising”

Len Wiseman i studio Dreamworks biorą się za ekranizację historii o podwodnej cywilizacji, która wypowiada wojnę mieszkańcom Ziemi. „We wszystkich klasycznych  filmach o podobnej tematyce, zagrożenie zawsze uderza z góry, tutaj jest nim coś co dosłownie leżało pod naszym nosem a dokładnie w niedostępnych głębinach oceanu i to jest właśnie w tym wszystkim takie fascynujące” twierdzi producent obrazu.

Na razie jedynie w produkcji jest scenariusz ale sądząc z opisu szykuje się kolejne wysokobudżetowe widowisko.

„Kick-Ass”

Kolejna wariacja na temat: superbohater w akcji ale być może łamiąca utarte konwencje gdyż napisana przez autora (już zresztą sfilmowanego ) „Wanted” i podobno niezwykle brutalna.

Dave Lizewski to nastoletni uczeń liceum kochający komiksy który pomimo braku doświadczenia i odpowiedniego wyszkolenia postanawia pewnego dnia zostać superbohaterem. Jako że film jest już w trakcie kręcenia to w sieci można zobaczyć kilka zdjęć . Na fotelu reżysera zasiadł Matthew Vaughn a w jednej z ról wystąpi Nicolas Cage ( na szczęście drugoplanowej ).

Zwiastun do „Terminator: Salvation”

Image Hosted by ImageShack.us

Nareszcie doczekałam się pełnego zwiastuna do „Terminator:Salvation” i… I mimo iż zwiastun jest bardzo dynamiczny i odpowiednio zmontowany, to jakoś wcale nie zmienił mojego sceptycznego nastawienia do filmu. Zresztą czego można oczekiwać po obrazie wyreżyserowanym przez gościa który nazywa się McG i wsławił się dziewięćdziesięciu minutowym 'teledyskiem’ znanym jako „Aniołki Charliego 2”? Chyba tylko dziewięćdziesięciominutowej nawalanki z mnóstwem wybuchów w stylu Michaela Bay’a (zresztą spójrzcie na ostatnia scenę w zwiastunie.. coś wam to przypomina? ). A Anton Jelchin w roli młodszej wersji Kyle Reese’a z pierwszej części Terminatora tez mi jakoś nie leży. No ale może się mylę i narzekam bezpodstawnie… Może.

TUTAJ zwiastun do obejrzenia w HD.

D’mooN:

Pojawiła się także fotka przedstawiająca Connora spacerującego po fabryce SkyNetu.

„Baśnie” na małym ekranie

Image Hosted by ImageShack.us

Ja wiedziałam, że tak będzie… Parę lat temu czytając „Baśnie” marzył mi się serial na podstawie tego komiksu no i proszę! Stacja ABC ogłosiła iż przygotowuje adaptację tejże serii na potrzeby małego ekranu. Odcinek pilotażowy jest już na etapie prac scenariuszowych i ma nawiązywać do pierwszego numeru baśniowego cyklu:

Pomysł na serię był bardzo prosty. Bill Willingham postanowił umieścić najpopularniejszych bohaterów bajek w świecie zwykłych ludzi. I tak Królewna Śnieżka pełni rolę prawej ręki burmistrza, a potrafiący zmieniać kształty Wilk jest detektywem. Do tak zbudowanego świata autor wprowadził brutalną zbrodnię – w pokoju Róży Czerwonej, siostry Śnieżki, znaleziono ślady walki i litry krwi rozmazane na ścianie. Czy ktoś zabił Różę Czerwoną? A jeśli tak, kto to zrobił – może Sinobrody, dziś oczyszczony z zarzutów, ale znany w przeszłości z bestialskiego traktowania swoich młodych małżonek?… Śledztwo rozpoczyna detektyw Wilk. Ponoć zrehabilitowany – ale czy naprawdę tak łatwo można pokonać stare nawyki? Zaczynająca się jak klasyczny kryminał, a potem korzystająca z innych konwencji, seria Baśnie przyniosła jej twórcom niejedną nagrodę Eisnera, między innymi za najlepszy nowy cykl w 2003 roku. Porównywana z Sandmanem, w pierwszej części opowieść nawiązuje luźno także do Strażników Alana Moore’a – motywem zabójstwa członka tajnej społeczności. (komiks.gildia.pl)

W Polsce wydawnictwo Egmont wydało jedynie trzy albumy z serii, ktora za granicą doczekala się już około osiemdziesięciu odcinków.

„The Hunt For Gollum”

Image Hosted by ImageShack.us

Fanowskie produkcje nigdy mnie nie zachwycały, owszem twórcy mieli duże chęci i mnóstwo zapału, ale wykonanie zazwyczaj było kiepskie i pachniało tandetą. Od czasu do czasu trafiała się jakaś perełka, tak jak na przykład fanowskie filmy Sandiego Colorri (a przede wszystkich jego Batman: Dead End) ale ogólnie z dobrym fanowskim filmem jest jak z zaćmieniem słońca – zjawisko to występuje niezwykle rzadko.

Jednakże, na wyspach brytyjskich ostatnio „zaćmiło”. I to jak! Chris Bouchard za jakieś 3 tysiące funtów zmajstrował niezależną fanowską produkcję dziejącą się w świecie Władcy Pierścieni, zatytułowaną „The Hunt For Gollum”. Obejrzeć ją będzie można w całości w internecie w przyszłym roku. Tymczasem zapraszam na stronę filmu a poniżej prezentuję mały zwiastunowy przedsmak tej wyjątkowej produkcji:

Steampunkowe Gwiezdne Wojny

Image Hosted by ImageShack.us

Lubię Gwiezdne Wojny a estetykę steampunkową jeszcze bardziej. Wszystkich którzy podzielają moje fascynacje zapraszam na forum SG Society, gdzie można obejrzeć dość niezwykłe prace w tychże klimatach.

D’mooN:

Ja od siebie dodam jeszcze świetną, autorską galerię Bjorna Hurri oraz stronę Sillof’s Workshop, gdzie projekty takie przybierają bardziej namacalną formę. Do obejrzenia jest kilka serii figurek Star Wars, ale są też oparte na universach takich jak Diuna czy komiksy Marvela.

Magazyn Wired opublikował artykuł o stylistyce steampunk, gdzie pośród różnorakich gadgetów znalazł się działający, napędzany silnikiem parowym model R2D2.

„Gwiezdne Wojny” doczekały się też steampunkowego wcielenia w postaci modeli Lego.

Obmyj się ze swoich grzechów w „Saunie”

Image Hosted by ImageShack.us

Pośród tych wszystkich horrorowatych slasherów które ostatnimi czasy zaludniają kinowe ekrany, oferując kolejne wariacje na temat szaleńca z piłą/hakiem/młotem/siekierą (niepotrzebne skreślić) oganiającego się za kolejną biedną dziewczyną z miseczką nie mniejszą niż 80B, ciężko jest wyłuskać coś co będzie straszyć nieco inaczej, bardziej ambitnie. Na szczęście nie tylko Amerykanie biorą się za filmy grozy, zawsze można liczyć na Azjatów (choć zaczynają już popadać w rutynę) i Hiszpanów (tu wciąż jest nadzieja). Do tego wąskiego grona można śmiało dodać jeszcze Finów, a przynajmniej na początek jednego – AJ Annilę.

Drugi w karierze film Annili, zatytułowany „Sauna”, to niezwykle wysmakowana wizualnie, mroczna i nastrojowa historia o poczuciu winy i odkupieniu.

Jest rok 1595. Po zakończeniu długotrwałej i wyniszczającej wojny, dwóch braci uciekając przed zbrodnią popełnioną na niewinnej dziewczynie, dołącza do ekspedycji mającej na celu wytyczenie nowych granic pomiędzy Szwecją a Rosją. Po drodze docierają do zapomnianej przez Boga wioski, gdzie od dawna nie urodziło się żadne dziecko, a starcy nie mogą umrzeć. Tam natrafiają na miejsce, gdzie według wierze lokalnej społeczności, mogą obmyć się ze swoich win – sauny.

Więcej na oficjalnej stronie filmu www.washyoursins.com



Wszystkie drogi prowadzą do kinowego „Rzymu”?

Ach co to był za serial! Mimo iż zaliczał się do gatunku seriali historycznych, nie kładł zbyt wielkiego nacisku na 'prawdę historyczną’ ani wierność 'faktom’. Historia przez duże H nie była tu ważna, ważne były postacie, niezwykle pełnokrwiste i wyraziste, a także czasy w jakich dane im było żyć. Serial proponował nieco ostrzejsze spojrzenie na epokę 'chwały’ Rzymu, częściej zaglądając do imperialnych slamsów niż arystokratycznych domów. Zero cukru ale za to dużo kontrowersji i brutalnego realizmu, zaserwowanych z niezwykłą dbałością o szczegóły. A na dokładkę świetna obsada i soczyste dialogi.

Niestety po 22 odcinkach stacja HBO stchórzyła, przerażona kosztami produkcji i z pięciu planowanych sezonów ostały się jedynie dwa. Niedawno grube ryby z foteli kierowniczych HBO oprzytomniały i stwierdziły iż rezygnacja była nazbyt pochopna, więc być może ujrzymy jeszcze cienie i blaski rzymskiego Imperium na ekranie. DUŻYM ekranie. Kinowym.

Twórca „Rzymu” Bruno Heller zdradził ostatnio iż w planach jest realizacja kinowej wersji serialu. Niby wszystko fajnie, tylko czy zamknięcie rozległej i wielowątkowej fabuły w 2-3 godzinach nie jest trochę jak serwowanie wisienki z deseru, ale bez deseru? No ale cóż… nie ma co wybrzydzać, lepsze to niż nic i będę trzymać kciuki za powodzenie tego projektu.

Ave Glorificus „Roma”!