„Hanna” z pozoru ma wszystko co trzeba. Sprawdzonego reżysera, świetną obsadę aktorską, uzdolnionego operatora kamery i kapitalną ścieżkę dźwiękową, autorstwa jednego z najbardziej rozpoznawalnych duetów na scenie muzyki elektronicznej. Mimo to, jest to film skazany na porażkę.
„Carré blanc” – prawem przyszłości jest prawo dżungli
Jean-Baptiste Léonetti w swoim fabularnym debiucie zapuścił się w rejony social fiction, które kilka dekad wcześniej eksplorował Kubrick w „Mechanicznej pomarańczy”. Wygląda na to, że do czynienia będziemy mieć z ostrą krytyką kapitalizmu, zrealizowaną dodatkowo w dość ponurej manierze (choć nie bez przebłysków humoru).
Czytaj dalej „Carré blanc” – prawem przyszłości jest prawo dżungli
„We are what we are” – recenzja
„We are what we are” Jorge Michela Grau’a to świetny debiut filmowy, wyznaczający nowy tor dla gatunku horroru opanowanego w ostatnich latach przez slashery robione według tej samej receptury. Nie ma tu wiele krwi, ani scen grozy. Zamiast tego dostajemy bezpardonowy komentarz na temat współczesnego życia w stolicy Meksyku.
Ścinki #55
Z drugiej strony lustra #6: Ben Templesmith
Miłośnikom komiksu osoby Bena Templesmitha raczej przedstawiać nie trzeba. Ten niezwykle płodny i oryginalny artysta ma na koncie dziesiątki tytułów (między innymi „Hellspawn”, adaptację „Draculi” Stokera czy prac Edgara Alana Poe). Przede wszystkim znany jest jednak z ilustrowania zeszytów z serii „30 Dni Nocy”, które jakiś czas temu zaadaptowano na potrzeby filmów. Zapytaliśmy Bena o jego spojrzenie na obecne trendy w kinie, a także związki między światami filmu i komiksu. Zapraszamy do lektury.
„X-Men: Pierwsza klasa” – recenzja
Marvel niezwykle prężnie działa na niwie filmowej, ekranizując co poczytniejsze ze swoich tytułów w dość zawrotnym tempie. Niestety odbija się to na jakości prezentowanych produkcji, które w większości są mierne. Syndrom ten zaczął również dotyczyć serii „X-Men”, która od pewnego czasu notowała tendencję wyraźnie zniżkową. Jednak spieszę donieść, że sytuacja została opanowana. „X-Men: Pierwsza klasa” jest filmem bardzo dobrym!
Zero
Australijskie studio Zealous Creative ma na swoim koncie stosunkowo niewiele realizacji (zarówno reklam jak i filmów krótkometrażowych), ale są to produkcje pomysłowe, nie pozbawione humoru i całkiem nieźle zrealizowane. Na ich tle szczególnie wyróżniają się jednak animacje: doskonałe od strony wizualnej i wykonane techniką poklatkową.
Aerosol
„Aerosol” Wojciecha Wawrzyniaka fabularnie jest dziełkiem bardzo prostym. To co wyróżnia go, to strona formalna: klimatyczna, dieselpunkowa scenografia, udane zdjęcia i klimat orwellowskiej fantasmagorii.
„Plus Minus” – nowy film Shane’a Ackera
Acker dał się poznać świetnym, krótkometrażowym „9„. Film z miejsca zdobył uznanie i wyróżnienia (w tym nominację do Oscara) i doczekał się też rozwinięcia do formy pełnometrażowej. Tim Burton dał wolną rękę Ackerowi, z czego ten skwapliwie skorzystał, tworząc rzecz wierną oryginałowi i formalnie kapitalną, ale… pozbawioną emocji. Rozczarowanie potęgował również fakt klapy finansowej (48 mln$ wpływów przy budżecie 30 mln$) i niepewna sytuacja (uzdolnionego przecież) Ackera. Okazuje się jednak, że nie dał on za wygraną i majstruje kolejny (ponownie krótkometrażowy) film!
Samotność w kosmosie: „Junk Love” & „Landing on Alpha 46”
Wygląda na to, że „Moon” zapoczątkował swoistą modę na skromne, niskobudżetowe i kameralne produkcje s-f rozgrywające się w kosmosie. Szczególnie młodzi, niezależni reżyserzy zdają się tworzyć swoje krótkometrażowe dzieła pod wpływem debiutu Duncana Jonesa. Zapowiadaliśmy całkiem niedawno interesujący, minimalistyczny „C„, ale na horyzoncie pojawiły się również dwie inne produkcje utrzymane w podobnej stylistyce.
Czytaj dalej Samotność w kosmosie: „Junk Love” & „Landing on Alpha 46”
Goldfish – We Come Together
„We Come Together” to kolejny teledysk składający hołd erze 8-bitowych gier video, ale nie tylko. Znalazło się tu również miejsce na odniesienia chociażby do „Money For Nothing” Dire Straits czy memów internetowych.
I Live in the Woods!
Max Winston to młody i zdolny animator, który wyspecjalizował się w technice animacji poklatkowej (a jak wiecie, my uwielbiamy animację poklatkową). Dlatego nie mogłem sobie odmówić zaprezentowania „I Live in the Woods!”. Nie dość, że od strony technicznej jest rzeczą niebywale udaną, to obleczoną dodatkowo w wierszowaną narrację i całkiem… specyficzne poczucie humoru.



